poniedziałek, 3 czerwca 2013

Dzień III - Kasia

U mnie to samo - leniwie, późno wstałam, bo i późno się położyłam. W końcu obejrzałam "Angielskiego pacjenta" - obok "Pożegnania z Afryką" i "Co się wydarzyło w Madison County" - to mój ulubiony film. Ćwiczenia także zrobię po południu. Rano łydki nie pozwalały mi normalnie chodzić.

JEDZENIE
Mega późne śniadanie, ale to polecane w książce, czyli:2 kromki chleba razowego, 5 łyżek twarogu granulowanego z rzodkiewkami i orzechami włoskimi (3 sztuki). O kiełkach zapomniałam - mam w lodówce kiełki brokuła. Do tego herbata owocowa: dzika róża, cytryna i mięta. Z kawy trudno mi zrezygnować, czytaj: właśnie piję. Zjadłam do niej dwa ciasteczka maślane (skład: mąka pszenna, cukier, sól, masło). Aż nie chce mi się wierzyć, że jeszcze coś takiego można kupić - tylko 4 składniki - no, ale ciastka wyprodukowane w GB.


Przekąska: 125 g borówek amerykańskich.

Przekąska II: kanapki z lekkiego pieczywa z serkiem typu almette i wędzonym łososiem, pokropione cytryną, posypane kiełkami brokuła i polane octem balsamicznym; do tego 1 pomidor rzymski pokropiony oliwą z oliwek


Z kolacją zaszaleliśmy - a właściwie sąsiad - zamówił sushi. Na szczęście nie obżarłam się jak dzika świnia tak jak zawsze. Pocieszam się, że mimo, iż to kaloryczne, to jednak są to zdrowe kalorie. Popiłam rozcieńczonym białym winem, herbatą i sokiem "sam sok" z wodą mineralną gazowaną z syropem z agawy.

ĆWICZENIA
Z książki, zalecane przez Ewę łącznie z jej rozgrzewką. Dzisiaj to dopiero była masakra - nie dawałam rady z przeskokami w squacie i podpórce. Padam! Cooldown z Wii bailamos oraz Kelly's strech and cooldown. I teraz jestem mega głodna... Ale dziś mam taryfę ulgową ze względu na wiadomo co. W nagrodę za podjęcie wyzwania słucham Bryana :-)

PS. Zmieniłam nam czas na blogu, bo był jakiś dziwny. Teraz jest ok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz