
wtorek, 20 sierpnia 2013
Poniedziałkowe dąsy
Zaczynam wątpić w dietę - po pierwsze jest mi ją bardzo trudno stosować,
ponieważ zazwyczaj brak mi składników, wyjeżdżam gdzieś, jemy wcześniej
lub później. Poza tym w teście wyszło mi, że jestem nią tylko
zainteresowana, ale nie jestem dość zmotywowana. Staram się jeść zdrowo,
a mimo to bilans wartości odżywczych wypada w moich potrawach marnie.
Nie lubię być na diecie - mam wrażenie, że wtedy automatycznie jestem
głodna, poirytowana i poszkodowana. Co więcej dawno nie ćwiczyłam, ale w
weekend pływałam za motorówką i jeździłam na quadzie. :) Czas jednak
wrócić do ćwiczeń Ewy. Motywacjo, gdzie jesteś? Dziś ogólnie nie mam
humoru.
Dąsów ciąg dalszy. Mam wrażenie, że piszę o niczym. Chyba zniknę
z internetu na jakiś czas, z fejsa na pewno. I idę na kabaret. Sama.
Jakoś nie wydaje mi się, aby coś było mnie w stanie rozśmieszyć. Za
oknem leje deszcz...
środa, 14 sierpnia 2013
Do ataku!
Jako że wczoraj nie było dzikiej fazy natarcia ćwiczeń, dziś powinna być. Już wczoraj sobie zaplanowałam ćwiczenia, ale nie poćwiczyłam, dziś natomiast może mi nie starczyć czasu. Jutro na szczęście jest wolny dzień, a przede mną długi weekend, więc jest szansa.
wtorek, 13 sierpnia 2013
Po tygodniu i weekendzie
Dziś pora powrócić do ćwiczeń... co do diety staram się, ale mam
wrażenie, że nigdy nie uda mi się idealnie realizować wszystkich zaleceń
lub przygotowywać wszystkich potraw zgodnie z przepisami. Nie wtedy,
kiedy chodzę do pracy na cały etat. A przez ostatni tydzień latałam po
domu sprzątając i po sklepach kupując elementy dekoracyjne do
mieszkania. Moje ćwiczenia wyglądały co najwyżej tak:
Ale na ćwiczenia czas! Dawno nie poskakałam z Ewą i mi tego brakuje. Miałam zamiar się zdrzemnąć i odpocząć trochę po całym tygodniu biegania, ale możliwość nadarzyła się dopiero teraz, więc... choć nie wiem, czy mi się uda, bo znowu za którąś ścianą wiercą za słabą wiertarką jak na żelbeton... W każdym razie (patrz zdjęcie).
JEDZENIE
Trochę zgodnie z dietą, trochę niezgodnie - ogólnie nie rewelacyjnie.
ĆWICZENIA
Skalpel z Ewą, choć czułam się źle. Dziwnie było - duszno, słabo, ogólnie do chrzanu. No i były to ćwiczenia po dłuższym czasie niećwiczenia. Ble! Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej.
Ale na ćwiczenia czas! Dawno nie poskakałam z Ewą i mi tego brakuje. Miałam zamiar się zdrzemnąć i odpocząć trochę po całym tygodniu biegania, ale możliwość nadarzyła się dopiero teraz, więc... choć nie wiem, czy mi się uda, bo znowu za którąś ścianą wiercą za słabą wiertarką jak na żelbeton... W każdym razie (patrz zdjęcie).
JEDZENIE
Trochę zgodnie z dietą, trochę niezgodnie - ogólnie nie rewelacyjnie.
ĆWICZENIA
Skalpel z Ewą, choć czułam się źle. Dziwnie było - duszno, słabo, ogólnie do chrzanu. No i były to ćwiczenia po dłuższym czasie niećwiczenia. Ble! Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej.
Czwartek pędzi na spotkanie piątku
Ogólnie... porażka. Jeśli chodzi o ćwiczenia. Poza tym jeszcze mam
masę pracy w domu - ciuchy, prasowanie, pranie ręczników, sprzątanie...
Nie ogarnę tego wszystkiego. Chciałam jeszcze pomalować ściany w
kuchni... może dziś się uda, bo nie zamierzam dziś nigdzie jeździć. To,
co mi brakowało, już kupiłam. Teraz czas ogarnąć bajzel. Dziś też w
całym tym chaosie muszę znaleźć czas na ćwiczenia z Ewą lub Tomkiem.
Upał w pracy dobija.
To już wtorek?
Weekend przepłynął niczym sen. W ramach ćwiczeń było niezliczoną
ilość razy: wchodzenie i schodzenie z krzesła (wysoki steper), kucanie
(przysiady), przechodzenie do siadu (pozycja pompki), wznosy ramion
ponad głowę, napięcia mięśni w różnych dziwnych pozycjach - gruntowanie,
a później TAPETOWANIE przedpokoju. Ciężka orka. A do tego był mega
upał. Efekt pray - spektakularny niczym metamorfoza Ewy. Dziś zamierzam
podmalować kuchnię i oczywiście poćwiczyć.
JEDZENIE
Na śniadanie: owsianka na wodzie o smaku truskawkowym (kupiona porcja). Niezbyt mi smakuje, ale ok.
Upał, upał, upał... 37 st. C, w pokoju, w którym pracuję 29 st. C. Rozpływałam się. Na lunch zjadłam dwa małe kawałki piersi z kurczaka na zimno i kawałek bułki. Muszę te bułki czymś zastąpić.
W międzyczasie: kawa, napój aloesowy, woda.
Na kolację ser + kabanosy + bułka wieloziarnista.
Kupiłam dietę Be Diet ze strony Ewy: http://diety.bebio.pl/index.php/mid/7/fid/23/odchudzanie/diety
Start w czwartek 8 sierpnia.
ĆWICZENIA
Praktycznie nie miałam kiedy, chyba że liczy się wchodzenie do samochodu i wychodzenie z niego niezliczoną ilość razy i łażenie po sklepach w poszukiwaniu elementów dekoracyjno-remontowych. Na szczęście grubsze prace za nami. Jutro sprzątanie i mam nadzieję ćwiczenia. Jutro też mam otrzymać swoją nową dietę.
JEDZENIE
Na śniadanie: owsianka na wodzie o smaku truskawkowym (kupiona porcja). Niezbyt mi smakuje, ale ok.
Upał, upał, upał... 37 st. C, w pokoju, w którym pracuję 29 st. C. Rozpływałam się. Na lunch zjadłam dwa małe kawałki piersi z kurczaka na zimno i kawałek bułki. Muszę te bułki czymś zastąpić.
W międzyczasie: kawa, napój aloesowy, woda.
Na kolację ser + kabanosy + bułka wieloziarnista.
Kupiłam dietę Be Diet ze strony Ewy: http://diety.bebio.pl/index.php/mid/7/fid/23/odchudzanie/diety
Start w czwartek 8 sierpnia.
ĆWICZENIA
Praktycznie nie miałam kiedy, chyba że liczy się wchodzenie do samochodu i wychodzenie z niego niezliczoną ilość razy i łażenie po sklepach w poszukiwaniu elementów dekoracyjno-remontowych. Na szczęście grubsze prace za nami. Jutro sprzątanie i mam nadzieję ćwiczenia. Jutro też mam otrzymać swoją nową dietę.
5 sierpnia
Znowu jak to w poniedziałek było sporo latania tu i tam, załatwiania
różnych drobiazgów. Po pracy zawiozłam psa do rodziców, pojechałam na
obiad, dalej po listwy podłogowe i farbę oraz zakupy, żeby było co na
kolację zjeść. No i zaczęłam dalszy ciąg ogarniania mieszkania: umyłam
komodę i szafki na przedpokoju, nakleiłam ozdoby na komodę i zaczęłam
przyklejać folię na drzwi - trudno, nie za bardzo chce współpracować,
ale jako tako wyszło - może nie idealnie, ale całkiem ok. Na ćwiczenia z
Ewą zabrakło czasu i chęci. Mam nadzieję, że jutro motywacja mnie
znajdzie albo ja znajdę ją.
Znajdź różnice
JEDZENIE
Śniadanie: herbata, kawa, 1/8 bułki grahamki, łódeczki z cykorii z małą łyżeczką serka twarogowego ze szyczyporkiem ;)
http://demotywatory.pl/4131404/Amerykanscy-dyplomacikontra-jezyk-polski
Przekąska: banan, a w międzyczasie słodycze (muszę przestać zabierać do pracy; jadłam je też dlatego, że byłam głodna, zjadłam słabe śniadanie)
2 kawy
Obiad: surówka, kasza jaglana na moje oko (2 łyżeczki), kotlet rybny
Przekąska: ble, niezdrowa, picie zdrowe: aloe & green tea
Kolacja: dzieło męża. I dostałam piękne czerwone różyczki :)
ĆWICZENIA
Ok, to po kolei. Po pierwsze - w tle grał (i nadal gra) Bon Jovi. Mua, uwielbiam i w ogóle! :*
A trening wyglądał tak: początkowo rozgrzewka i ćwiczenia z książki, po kolei: R03, S04, R04, R05, R06 każde po minucie. Daej 3 ćwiczenia powtórzone w 3 seriach: S09, R01, M31. Później próbowałam jeszcze zrobić K13, ale jest to dla mnie prawie niemożliwe - zrobiłam 4 razy, ale jak zaczynałam ledwo byłam w stanie zrobić jedno powtórzenie, więc jest progres. Przeszłam zatem do skalpela. Od 20 min mniej więcej, ale bez filmu. Po kolei: ćwiczenie na pośladki i nogi na boku, zadzieranie nogi ugiętej do góry, prostej góra-dół, wznosy bioder, opuszczanie nóg, brzuszki z rękoma, z nogami, same nogi, żaba. Było mi mało, więc zrobiłam jeszcze ćwiczenia z Tiffany The Bikini ABS Workout http://www.youtube.com/watch?v=Wq-VeGdQptQ
Fuck yeah!!! Jutro następny trening :-)
Czwartek
Czuję plecy, ale wcale nie w pozytywnym sensie. Muszę na nie
szczególnie uważać, a dziś bolą... Albo przesiliłam, albo przewiałam.
Dzisiaj ostrożnie z ćwiczeniami, żeby się nie uszkodzić jak ostatnio...
Taki miałam dziś nastrój... trudny dzień.
Robić skalpel czy nie robić... a może total fitness z Tomkiem...? No, sama nie wiem. Pewnie zrobię, powoli się uzależniam od ćwiczeń, po których zazwyczaj czuję się lepiej :-)
JEDZENIE
Śniadanie: 1/2 bułki fitness, pasztet z papryką, kawa (1.3 kubka)
Przekąska: czekolada na nerwy, herbata, skittles
Obiad: makaron z krewetkami z papryką w sosie: mleko, mąka, papryka słodka, olej kokosowy, smak czosnku, cytryna, pieprz kolorowy, sól.
Kolacja: na razie nie jestem głodna. Kolacji nie zjadłam, za to chipsy owszem. I piwo. Masakra... Jak tak dalej pójdzie to niezdrowym jedzeniem zniszczę każdy efekt ćwiczeń.
ĆWICZENIA
Poćwiczyłam przed spaniem: 3 ćwiczenia ze skalpela głównie na pośladki powtórzone 2 razy (skurcz tyłka mnie złapał), 4 ćwiczenia na brzuch ze skalpela (ręce, ręce+nogi, nogi, żaba), a na koniec biodra w górze, noga w górze i góra-dół. Powiem szczerze, że byłam zdziwiona, że szło mi tak dobrze - jeszcze wczoraj miałam z tym ćwiczeniem problem.
Taki miałam dziś nastrój... trudny dzień.
Robić skalpel czy nie robić... a może total fitness z Tomkiem...? No, sama nie wiem. Pewnie zrobię, powoli się uzależniam od ćwiczeń, po których zazwyczaj czuję się lepiej :-)
JEDZENIE
Śniadanie: 1/2 bułki fitness, pasztet z papryką, kawa (1.3 kubka)
Przekąska: czekolada na nerwy, herbata, skittles
Obiad: makaron z krewetkami z papryką w sosie: mleko, mąka, papryka słodka, olej kokosowy, smak czosnku, cytryna, pieprz kolorowy, sól.
Kolacja: na razie nie jestem głodna. Kolacji nie zjadłam, za to chipsy owszem. I piwo. Masakra... Jak tak dalej pójdzie to niezdrowym jedzeniem zniszczę każdy efekt ćwiczeń.
ĆWICZENIA
Poćwiczyłam przed spaniem: 3 ćwiczenia ze skalpela głównie na pośladki powtórzone 2 razy (skurcz tyłka mnie złapał), 4 ćwiczenia na brzuch ze skalpela (ręce, ręce+nogi, nogi, żaba), a na koniec biodra w górze, noga w górze i góra-dół. Powiem szczerze, że byłam zdziwiona, że szło mi tak dobrze - jeszcze wczoraj miałam z tym ćwiczeniem problem.
środa 31 lipca
Przyznam szczerze, że wczoraj po treningu czułam się dziwnie... Ale mam dwie motywacyjki w głowie:
1) udało mi się wczoraj zrobić ćwiczenie (częściowo), którego wcześniej nie robiłam, czyli: przekraczaj swoje granice
2) moja babcia zapytała, czy schudłam :-) na wadze nie, ale wygląd w mojej opinii jest ciut lepszy
A zatem - nie poddawać się i ćwiczyć!
JEDZENIE
Śniadanie: 1/2 grahamki, 1/2 serka wiejskiego, 1 ogórek małosolny, herbata, góralka
Przekąska: kawa z mlekiem i cukrem, sernik na zimno z owocami (1 kawałek) mojej mamy
Lunch: 1/2 grahamki, 1/2 serka wiejskiego, 1 ogórek małosolny, herbata (czyli to samo, co na śniadanie) oraz plasterek sera Hohlland
Obiad: miseczka gulaszu z papryką i ziemniakami (jednogarnkowo)
Kolacja: pieczywo, łosoś, cykoria i inne przysmaki.
ĆWICZENIA
Ćwiczyłam, choć nastrój miała słaby - wkurzyłam się ekstremalnie na jedną sytuację, a właściwie chyba czułam się bezsilna, a rzadko tak się czuję. Po drzemce jednak nastrój był lepszy (dziękuję Filip!), więc wzięłam się do roboty. A tak serio, to zobaczyłam, że w lidlu będą piękne koronkowe stringi, które kiedyś chciałabym mieć w rozmiarze S (a przynajmniej M na początek). Gdy tak patrzyłam i wyobrażałam sobie mniejsze gacie, pomyślałam: Do roboty, nic się samo nie zrobi! Po powrocie do domu było więc turbo (25 min), potem padłam i przerzuciłam się na skalpel od 20 min. Skończyłam i jestem zadowolona, ale jutro chyba dzień przerwy albo tylko skalpel na spokojnie. Już się raz przetrenowałam... i zarzuciłam ćwiczenia.
1) udało mi się wczoraj zrobić ćwiczenie (częściowo), którego wcześniej nie robiłam, czyli: przekraczaj swoje granice
2) moja babcia zapytała, czy schudłam :-) na wadze nie, ale wygląd w mojej opinii jest ciut lepszy
A zatem - nie poddawać się i ćwiczyć!
JEDZENIE
Śniadanie: 1/2 grahamki, 1/2 serka wiejskiego, 1 ogórek małosolny, herbata, góralka
Przekąska: kawa z mlekiem i cukrem, sernik na zimno z owocami (1 kawałek) mojej mamy
Lunch: 1/2 grahamki, 1/2 serka wiejskiego, 1 ogórek małosolny, herbata (czyli to samo, co na śniadanie) oraz plasterek sera Hohlland
Obiad: miseczka gulaszu z papryką i ziemniakami (jednogarnkowo)
Kolacja: pieczywo, łosoś, cykoria i inne przysmaki.
ĆWICZENIA
Ćwiczyłam, choć nastrój miała słaby - wkurzyłam się ekstremalnie na jedną sytuację, a właściwie chyba czułam się bezsilna, a rzadko tak się czuję. Po drzemce jednak nastrój był lepszy (dziękuję Filip!), więc wzięłam się do roboty. A tak serio, to zobaczyłam, że w lidlu będą piękne koronkowe stringi, które kiedyś chciałabym mieć w rozmiarze S (a przynajmniej M na początek). Gdy tak patrzyłam i wyobrażałam sobie mniejsze gacie, pomyślałam: Do roboty, nic się samo nie zrobi! Po powrocie do domu było więc turbo (25 min), potem padłam i przerzuciłam się na skalpel od 20 min. Skończyłam i jestem zadowolona, ale jutro chyba dzień przerwy albo tylko skalpel na spokojnie. Już się raz przetrenowałam... i zarzuciłam ćwiczenia.
Wtorek - motywacja
U Ewy znalazłam dziś takie cudo :-) A widziałyście "Pamiętnik"?
I jeszcze jedno - padłam! :D
JEDZENIE
Śniadanie: cienkie kabanosy, kawałek bułki pszennej, kawa z mlekiem i kostką cukru.
Przekąska: 1/2 bułki pszennej, cykoria z bryndzą, ogórek gruntowy, herbata czarna.
Obiad: pizza (nie cała oczywiście), chłodne słodkie piwo limonkowe.
Kolacja: urodzinowa u rodziców - nie wiem, co będzie. A więc zjadłam: naleśnika ze szpinakiem w sosie śmietanowym, plasterek pomidora z mozzarellą, 4 łyżki sałatki z arbuza, ogórka i fety z miętą i słonecznikiem, 1/2 kieliszka szampana
Do picia: woda.
ĆWICZENIA
No, Gosling nie będzie przez mnie płakał. Zrobiłam 10 minut killera; później musiałam przerwać, bo zaatakowało mnie serce. Czasami jest niegrzeczne i wywija mi numer - wali jak oszalałe - niefajnie, gdy dzieje się to np. na maratonie rowerowym. Zrobiłam jeszcze brzuszki skrętne oraz 20 s w ustanej pompce powtórzone 2 razy i przeszłam do skalpela. Zrobiłam od 20 min do końca, więc ponad 30 min treningu zaliczone. Co prawda strasznie boli mnie mięsień z prawej strony wzdłuż kręgosłupa, gdy robię ćwiczenia na brzuchu, ale jakoś dało radę - nie wszystkie, ale dało się. Wszystko wynagrodził pies Trufel, który na ostatnie brzuszki położył mi się na brzuchu (20 kg) i "pomagał". A na koniec na osłodę Chris Young "You're the center of my world" i "Flowers".
A w ogóle to czuję się znacznie lepiej i wydaje mi się, że mam ciut mniejszy brzuch. Ale pierwsze zdjęcia po rzetelnym miesięcznym treningu. Wcześniej to było tylko takie pitu, pitu.
I jeszcze jedno - padłam! :D
JEDZENIE
Śniadanie: cienkie kabanosy, kawałek bułki pszennej, kawa z mlekiem i kostką cukru.
Przekąska: 1/2 bułki pszennej, cykoria z bryndzą, ogórek gruntowy, herbata czarna.
Obiad: pizza (nie cała oczywiście), chłodne słodkie piwo limonkowe.
Kolacja: urodzinowa u rodziców - nie wiem, co będzie. A więc zjadłam: naleśnika ze szpinakiem w sosie śmietanowym, plasterek pomidora z mozzarellą, 4 łyżki sałatki z arbuza, ogórka i fety z miętą i słonecznikiem, 1/2 kieliszka szampana
Do picia: woda.
ĆWICZENIA
No, Gosling nie będzie przez mnie płakał. Zrobiłam 10 minut killera; później musiałam przerwać, bo zaatakowało mnie serce. Czasami jest niegrzeczne i wywija mi numer - wali jak oszalałe - niefajnie, gdy dzieje się to np. na maratonie rowerowym. Zrobiłam jeszcze brzuszki skrętne oraz 20 s w ustanej pompce powtórzone 2 razy i przeszłam do skalpela. Zrobiłam od 20 min do końca, więc ponad 30 min treningu zaliczone. Co prawda strasznie boli mnie mięsień z prawej strony wzdłuż kręgosłupa, gdy robię ćwiczenia na brzuchu, ale jakoś dało radę - nie wszystkie, ale dało się. Wszystko wynagrodził pies Trufel, który na ostatnie brzuszki położył mi się na brzuchu (20 kg) i "pomagał". A na koniec na osłodę Chris Young "You're the center of my world" i "Flowers".
A w ogóle to czuję się znacznie lepiej i wydaje mi się, że mam ciut mniejszy brzuch. Ale pierwsze zdjęcia po rzetelnym miesięcznym treningu. Wcześniej to było tylko takie pitu, pitu.
Marudny poniedziałek
Planowałam poćwiczyć killera, ale jakoś tak zamarudziłam, później
poszłam na angielski i jak wróciłam zjedliśmy z Filipem kolację, więc
już nie poćwiczyłam. A powinnam. Mięśnie przestają boleć, a to znak, że
czas najwyższy na następny trening. W nocy była meeega burza, a dziś
znów ciepło.
Niedzielny jarmark
Jako że po pierwsze - pogoda bywała wątpliwa, jeśli chodzi o słońce i
po drugie - widzieliśmy korek powracających znad morze, zrezygnowaliśmy
z plażowania. Zamiast tego wybraliśmy się na Jarmark Dominikański do
Gdańska z rodzicami i sąsiadami. Poszwendaliśmy się po uliczkach,
wypiliśmy litewskie zimne piwo, wspięliśmy się na Wieżę Mariacką i to
nas dobiło. Później poszliśmy z rodzicami na indyjskie jedzonko. Mniam!
JEDZENIE
Na śniadanie zjadłam dwa gotowane na miękko jajka, chleb domowego wypieku mamy, warzywa, popiłam herbatą.
Przekąska: kawa + ciasteczka owsiane.
Obiado-kolacja: naaan, papadaan, samosy, kurczak korma, krewetka, pieczarka, cukinia, 2 łyżki ryżu, 2 napoje orzeźwiające na bazie soku żurawinowego, jabłkowego i grejpfrutowego.
Przekąska: niezdrowa, więc nie będę pisać.
ĆWICZENIA
Robiłam dziś skalpel, bo temperatura była dziko wysoka. Wciąż mam problem z ćwiczeniem - stoi się i jedną nogę unosi się do boku góra-dół. No i jedno ćwiczenie brzuch-pośladki też jest bardzo trudne - robię wersję łatwiejszą. Jutro czas na coś nowego!
JEDZENIE
Na śniadanie zjadłam dwa gotowane na miękko jajka, chleb domowego wypieku mamy, warzywa, popiłam herbatą.
Przekąska: kawa + ciasteczka owsiane.
Obiado-kolacja: naaan, papadaan, samosy, kurczak korma, krewetka, pieczarka, cukinia, 2 łyżki ryżu, 2 napoje orzeźwiające na bazie soku żurawinowego, jabłkowego i grejpfrutowego.
Przekąska: niezdrowa, więc nie będę pisać.
ĆWICZENIA
Robiłam dziś skalpel, bo temperatura była dziko wysoka. Wciąż mam problem z ćwiczeniem - stoi się i jedną nogę unosi się do boku góra-dół. No i jedno ćwiczenie brzuch-pośladki też jest bardzo trudne - robię wersję łatwiejszą. Jutro czas na coś nowego!
Sobota - imieniny kota
Wczoraj miałam takie zakwasy, że mnie zawsze zamurowało, jak
wstawałam lub siadałam. Dziś jest już znacznie lepiej, więc czas na
ćwiczenia. Jeszcze nie wiem, co dziś wybiorę - coś na pewno, nie ma
innej opcji.
JEDZENIE
Na śniadanie: jajecznica z 2 jaj, 2 ogórki gruntowe, 1/2 małej bagietki, kawa z mlekiem i syropem z agawy
Przekąska do kawy: czekolada... muszę ją wyeliminować z jadłospisu, nie pomaga schudnąć.
Na kolację zjedliśmy pyszne rybki: smażonego chyba dorsza, śledzie, łososia, do tego warzywa grillowane z serem feta i wino.
ĆWICZENIA
Nocleg u rodziców, nic nie poćwiczyłam, mimo postanowień, że dziś czas.
JEDZENIE
Na śniadanie: jajecznica z 2 jaj, 2 ogórki gruntowe, 1/2 małej bagietki, kawa z mlekiem i syropem z agawy
Przekąska do kawy: czekolada... muszę ją wyeliminować z jadłospisu, nie pomaga schudnąć.
Na kolację zjedliśmy pyszne rybki: smażonego chyba dorsza, śledzie, łososia, do tego warzywa grillowane z serem feta i wino.
ĆWICZENIA
Nocleg u rodziców, nic nie poćwiczyłam, mimo postanowień, że dziś czas.
Czwartkowe zmagania
Jako że po wczorajszym treningu mam zakwasy, nie zdecydowałam się na
killera lub turbo, lecz na skalpel, który już znałam. Jak się okazało,
nie znałam go wcale- dziś uważnie słuchałam uwag Ewy co do napinania
brzucha i pośladków... i ledwo żyłam pod koniec. Ale udało mi się zrobić
cały trening. Jutro jednak zrobię sobie przerwę... najprawdopodobniej.
JEDZENIE
Śniadanie: bułka pszenna z pasztetem z papryką
Przekąska: czekolada (o nie!), ciasto
Obiad: 2 małe karkówki i kiełbaska z grilla, sos czosnkowy, ogórki małosolne, kilka plasterków świeżego ogórka oraz kilka kawałków pomidora, bułka pszenna
Przekąska w domu: borówki amerykańskie, a po 3 godzinach: kilka płatków cykorii z serkiem ostrowia i lazurem
Kolacja: będzie za chwilę, sałatka z sałaty lodowej z krewetkami i kawałkami paluszków krabowych, pieczywo, piwo.
ĆWICZENIE
Skalpel Ewy wykonany rzetelnie i zgodnie z wskazówkami. Jutro będę miała takie zakwasy, że będę miała problem z siadaniem, staniem i innymi najprostszymi czynnościami. Lubię to uczucie - przypomina mi, że ćwiczyłam :-)
JEDZENIE
Śniadanie: bułka pszenna z pasztetem z papryką
Przekąska: czekolada (o nie!), ciasto
Obiad: 2 małe karkówki i kiełbaska z grilla, sos czosnkowy, ogórki małosolne, kilka plasterków świeżego ogórka oraz kilka kawałków pomidora, bułka pszenna
Przekąska w domu: borówki amerykańskie, a po 3 godzinach: kilka płatków cykorii z serkiem ostrowia i lazurem
Kolacja: będzie za chwilę, sałatka z sałaty lodowej z krewetkami i kawałkami paluszków krabowych, pieczywo, piwo.
ĆWICZENIE
Skalpel Ewy wykonany rzetelnie i zgodnie z wskazówkami. Jutro będę miała takie zakwasy, że będę miała problem z siadaniem, staniem i innymi najprostszymi czynnościami. Lubię to uczucie - przypomina mi, że ćwiczyłam :-)
środa treningowa
Dzisiaj jestem z siebie zadowolona. Co prawda do pracy pojechałam
samochodem - rano to jednak najszybsza i najwygodniejsza opcja - nie
wpadam do pracy spocona, przeładowana itp. Znowu co prawda wyszłam bez
śniadania, ale zjadłam zaraz po przyjściu do pracy. Później lekki
obiadek, spacer i trening!
JEDZENIE
Śniadanie: bułka pszenna z pasztetem z papryką, kawa z mlekiem i kostką cukru.
Przekąska: odrobina sernika na zimno mamy z galaretką, malinami i porzeczkami oraz kruchymi pełnoziarnistymi ciasteczkami z miodem (później zjadłam drugą porcję).
II śniadanie/lunch: 2 ogórki gruntowe, 1 pomidor z ogródka, 3 plasterki szynki, 3 cienkie kabanosy, kawałek sera pleśniowego, bułka pszenna, herbata z 2 kostkami cukru (kostki są mniejsze niż normalnie, bo to cukier brydż)
Przekąska: czekolada Milka łaciata, borówki amerykańskie.
Obiad: botwinka
Na kolacje pewnie kolba kukurydzy.
ĆWICZENIA
Total fitness Ewa Chodakowska & Shape 5 zestawów ćwiczeń po 3 ćwiczenia powtórzone w 3 seriach. Razem: 15 ćwiczeń x 3 serie. Daje w kość, a właściwie w mięśnie. Po 4 zestawie ćwiczeń niespodzianka ;) Prawie dałam radę wykonać wszystkie ćwiczenia razem z trenerem - kilka razy nie dociągnęłam ćwiczenia do końca.
JEDZENIE
Śniadanie: bułka pszenna z pasztetem z papryką, kawa z mlekiem i kostką cukru.
Przekąska: odrobina sernika na zimno mamy z galaretką, malinami i porzeczkami oraz kruchymi pełnoziarnistymi ciasteczkami z miodem (później zjadłam drugą porcję).
II śniadanie/lunch: 2 ogórki gruntowe, 1 pomidor z ogródka, 3 plasterki szynki, 3 cienkie kabanosy, kawałek sera pleśniowego, bułka pszenna, herbata z 2 kostkami cukru (kostki są mniejsze niż normalnie, bo to cukier brydż)
Przekąska: czekolada Milka łaciata, borówki amerykańskie.
Obiad: botwinka
Na kolacje pewnie kolba kukurydzy.
ĆWICZENIA
Total fitness Ewa Chodakowska & Shape 5 zestawów ćwiczeń po 3 ćwiczenia powtórzone w 3 seriach. Razem: 15 ćwiczeń x 3 serie. Daje w kość, a właściwie w mięśnie. Po 4 zestawie ćwiczeń niespodzianka ;) Prawie dałam radę wykonać wszystkie ćwiczenia razem z trenerem - kilka razy nie dociągnęłam ćwiczenia do końca.
Zabiegany poniedziałek
Odkąd znów regularnie chodzę do pracy (czyli od poniedziałku do
piątku na 8 godzin), czas mi się drastycznie skurczył, a dni są
wariackie. Zawsze chcę zrobić jeszcze to czy tamto, do tego poćwiczyć,
poczytać, pójść na angielski - ogólnie na wszystko brakuje czasu - a
weekendy też prawie całe dnie nie ma nas w domu. I jeszcze mamie prezent
kupowałam, bo jutro ma urodzinki. Ale do rzeczy :-)
JEDZENIE
Na kolację domowa pizza - zjadłam niecałe 2 kawałki. A jak pizza i lato, to piwo (zgubne dla mnie).
Na śniadanie wciągnęłam parówki z serem na wierzchu, bułkę, poprawiłam ciastem domowej roboty - sernik z jagodami. (Zostałam poczęstowana w pracy).
U koleżanki wypiłam kawę-siekierę - prawie mnie zabiła.
Podwieczorek przed angielskim na szybko - ser pleśniowy (kawałeczek na spróbowanie), owoce: maliny!!! Uwielbiam.
ĆWICZENIA
Poćwiczyłam z przyjemnością:
1) zatrzymania na 3 sekundy w pozycji kołyski,
brzuszki z książki Ewy:
2) kręgosłup przyklejony do podłogi, nogi kąt 90 stopni, wymachy naprzemienne rąk,
3) ręce za plecami, nogi prosto, przy skłonie nogi pracują na boki,
4) wznosy bioder
5) boczki w pozycji podpartej na łokciu i nogach,
korpus:
6) naprzemienne przekładanie rąk dłonie - łokcie w pozycji podpartej (jak do pompki)
7) leżenie na brzuchu: unoszenie rąk i nóg jednocześnie
pośladki - pozycja podparta, na kolanach:
8) wymachy nogi w tył (prawa, potem lewa)
9) wymachy nogi w bok (prawa, potem lewa)
10) przysiady squat z podniesieniem i wymachem nogi w tył
11) pompki (5 sztuk ;))
Powinnam to powtórzyć ze trzy razy, może jutro? Nie, jutro zamierzam odpalić płytę z "Shape'a" - tam jest trening 30- czy 45-minutowy.
JEDZENIE
Na kolację domowa pizza - zjadłam niecałe 2 kawałki. A jak pizza i lato, to piwo (zgubne dla mnie).
Na śniadanie wciągnęłam parówki z serem na wierzchu, bułkę, poprawiłam ciastem domowej roboty - sernik z jagodami. (Zostałam poczęstowana w pracy).
U koleżanki wypiłam kawę-siekierę - prawie mnie zabiła.
Podwieczorek przed angielskim na szybko - ser pleśniowy (kawałeczek na spróbowanie), owoce: maliny!!! Uwielbiam.
ĆWICZENIA
Poćwiczyłam z przyjemnością:
1) zatrzymania na 3 sekundy w pozycji kołyski,
brzuszki z książki Ewy:
2) kręgosłup przyklejony do podłogi, nogi kąt 90 stopni, wymachy naprzemienne rąk,
3) ręce za plecami, nogi prosto, przy skłonie nogi pracują na boki,
4) wznosy bioder
5) boczki w pozycji podpartej na łokciu i nogach,
korpus:
6) naprzemienne przekładanie rąk dłonie - łokcie w pozycji podpartej (jak do pompki)
7) leżenie na brzuchu: unoszenie rąk i nóg jednocześnie
pośladki - pozycja podparta, na kolanach:
8) wymachy nogi w tył (prawa, potem lewa)
9) wymachy nogi w bok (prawa, potem lewa)
10) przysiady squat z podniesieniem i wymachem nogi w tył
11) pompki (5 sztuk ;))
Powinnam to powtórzyć ze trzy razy, może jutro? Nie, jutro zamierzam odpalić płytę z "Shape'a" - tam jest trening 30- czy 45-minutowy.
Kite'owa niedziela
Mimo początkowych oporów moich pojechaliśmy razem z Filipem i uwaga!
Truflem na półwysep. Jechaliśmy ok. 50 min, co jest bardzo istotną
informacją, ponieważ wracaliśmy już 3 godziny. STRAAASZNIE DŁUGO. Dzień
pełen słońca, wody i ganiania Trufla z wody albo przed kitem, żeby się w
linki nie zaplątał. Z czytania było tego może z jedna strona. Ale znów
spróbowałam posterować kitem. No i mam piankę!
JEDZENIE
Na śniadanko jajko sadzone, parówki z boczusiem, bułka, serek z orzechami włoskimi i kabanosy. Do tego herbatka.
Później: banan, spalone mięso z grilla, piwo, kabanosy, czekolada, chipsy, cola... masakra jedzeniowa ogólnie. Może jutro dla odmiany spróbuję zjeść coś zdrowego...
ĆWICZENIA
Łażenie po plaży, w wodzie w tę i z powrotem wiele razy, kite'owe próby.
JEDZENIE
Na śniadanko jajko sadzone, parówki z boczusiem, bułka, serek z orzechami włoskimi i kabanosy. Do tego herbatka.
Później: banan, spalone mięso z grilla, piwo, kabanosy, czekolada, chipsy, cola... masakra jedzeniowa ogólnie. Może jutro dla odmiany spróbuję zjeść coś zdrowego...
ĆWICZENIA
Łażenie po plaży, w wodzie w tę i z powrotem wiele razy, kite'owe próby.
Owsianka w czwartek 18 lipca
Jestem z siebie dumna - na śniadanie zrobiłam sobie owsiankę :-) Punkt dla mnie za zdrowe jedzenie:-)
środa - 17 lipca
Jako że czuję, że siedzenie niezbyt mi służy i cały czas mam w głowie
efekty, jakie można osiągnąć dzięki ćwiczeniom Ewy oraz dodatkowo
zmotywowałam się przykładem babki, która w pół roku schudła 20 kg,
ćwicząc z Ewką właśnie. A zatem - do dzieła.
JEDZENIE
Niezbyt zdrowe, nieregularne przede wszystkim. Ale była też sałatka z tortellini i pizza domowej roboty.
ĆWICZENIA
W końcu się za nie zabrałam!!! Ale się cieszę - zrobiłam takie, które mi dyktowało serce. Na korpus 2 ćwiczeń, na brzuch - 3, na nogi i pośladki - 3. Powtórzone 2 razy. Niezbyt wiele, ale było mi ciepło bardzo. Uff - w czwartek trzeba podjąć ciut większy wysiłek.
JEDZENIE
Niezbyt zdrowe, nieregularne przede wszystkim. Ale była też sałatka z tortellini i pizza domowej roboty.
ĆWICZENIA
W końcu się za nie zabrałam!!! Ale się cieszę - zrobiłam takie, które mi dyktowało serce. Na korpus 2 ćwiczeń, na brzuch - 3, na nogi i pośladki - 3. Powtórzone 2 razy. Niezbyt wiele, ale było mi ciepło bardzo. Uff - w czwartek trzeba podjąć ciut większy wysiłek.
Zapracowany poniedziałek
Zakręcona jestem, ale już od jutra mam nadzieję odejdzie mi kwestia
jednej pracy (robota zaległa z poprzedniego stanowiska) i będę miała
więcej czasu. Na inne obowiązki, ale na szczęście niezwiązane z
siedzeniem przy kompie. Dość, ble, ile można!
JEDZENIE
Nie takie złe... na śniadanie kanapka z serkiem lazur oraz cienkie kabanosy tzw. francuskie, na obiad ryż z serem lazur oraz kalafior z bułką tartą, na kolację zapiekanka makaronowo-warzywna home made by Marta.
ĆWICZENIA
No właśnie nic... Jutro rowerem do pracy, więc przynajmniej nogi przemacham.
JEDZENIE
Nie takie złe... na śniadanie kanapka z serkiem lazur oraz cienkie kabanosy tzw. francuskie, na obiad ryż z serem lazur oraz kalafior z bułką tartą, na kolację zapiekanka makaronowo-warzywna home made by Marta.
ĆWICZENIA
No właśnie nic... Jutro rowerem do pracy, więc przynajmniej nogi przemacham.
Weekend 13-14 lipca
Weekend obfitował w towarzyskie spotkania, ogarnianie tego, na co w
tygodniu nie ma czasu i... w miarę jako taki odpoczynek. Jutro znów do
pracy o poranku.
Piątek 12 lipca
Uff, weekend, już naprawdę potrzebny - tydzień ganiany strasznie! Dziś
po pracy i obiedzie 30 min drzemki i na działkę do roboty. Pomachałam
trochę siekierą, a potem czuwałam nad ogniskiem. Czułam się jak Westa
:-) albo inkwizytor palący niewiernych na stosie.
11 lipca
Dzisiaj dzień spokojniejszy, planowałam po pracy trochę odespać, ale
poszłam do Marty, a później pojechałam z Truflem do weta i skoczyłam po
zakupy do Lidla. I już mamy wieczór, wczesny, ale wieczór. Na szczęście
jutro piątek, choć zapowiada się dłuuugi dzień.
JEDZENIE
Kanapka z nutellą, kanapka z almette, 2 marchewki i kabanos.
Na obiad tagliatelle z łososiem, papryką i oliwkami w białym sosie.
Za dużo kawy.
Teraz czas na kolację.
ĆWICZENIA
Rowerem do pracy i z pracy.
JEDZENIE
Kanapka z nutellą, kanapka z almette, 2 marchewki i kabanos.
Na obiad tagliatelle z łososiem, papryką i oliwkami w białym sosie.
Za dużo kawy.
Teraz czas na kolację.
ĆWICZENIA
Rowerem do pracy i z pracy.
10 lipca
Kolejny pełen wrażeń dzień :-) Po pracy (matematyczny dzień)
naprawiłam mamie jedne korale (z trzech), poskrobałam trochę ścianę -
trzeba ją przygotować do malowania, zabrałam Trufla na 25 min biegania
za dyskiem, wywiesiłam i wstawiłam pranie, no i pojechałam na półwysep,
gdzie Filip ćwiczył kite'owanie.
Ja się już nie załapałam, ale trochę pomachałam latawcem akrobatycznym Szymona - fajna zabawa :-)
JEDZENIE
Na śniadanie kanapka z metką, kawa z mlekiem i 1 kosteczką cukru.
Przekąski: góralka, mleczna kanapka, nestea zielona, kawa.
Obiad: sałatka z kapusty pekińskiej z kurczakiem (kupiona)
Niezdrowe było też, ale to nie będę się przyznawać.
Na kolację: SUSHI :D
ĆWICZENIA
Ogarniałam dziś przewracanie kite'a, sterowałam latawcem, ale poza tym... nie było jakichś mega intensywnych czy jakichkolwiek ćwiczeń. Po wczorajszym rowerze bolą mnie plecy... :/ Znaczy - nie wzmocnione (normalnie ustawa przewiduje tu pisownię łączną, ale mi tutaj bardziej mimo wszystko pasuje rozłączna; łączna wygląda zbyt przymiotnikowo).
Ja się już nie załapałam, ale trochę pomachałam latawcem akrobatycznym Szymona - fajna zabawa :-)
JEDZENIE
Na śniadanie kanapka z metką, kawa z mlekiem i 1 kosteczką cukru.
Przekąski: góralka, mleczna kanapka, nestea zielona, kawa.
Obiad: sałatka z kapusty pekińskiej z kurczakiem (kupiona)
Niezdrowe było też, ale to nie będę się przyznawać.
Na kolację: SUSHI :D
ĆWICZENIA
Ogarniałam dziś przewracanie kite'a, sterowałam latawcem, ale poza tym... nie było jakichś mega intensywnych czy jakichkolwiek ćwiczeń. Po wczorajszym rowerze bolą mnie plecy... :/ Znaczy - nie wzmocnione (normalnie ustawa przewiduje tu pisownię łączną, ale mi tutaj bardziej mimo wszystko pasuje rozłączna; łączna wygląda zbyt przymiotnikowo).
9 lipca
Wow, fajny dzień, a jeszcze się nie skończył. W pracy to, co lubię -
książki, po pracy trochę ganiania: gabinet (krótkie, aczkolwiek bardzo
miłe spotkanie z mężem), apteka, babcia, apteka po raz drugi
(zapomniałam portfela, więc za pierwszym razem mi nie starczyło), dom,
wstawić makaron, wyprowadzić Trufla, zjeść obiad i na rower! Właśnie już
jestem po kręceniu i teraz czeka mnie tylko wstawienie i rozwieszeniu
prania, krótki wyskok do sklepu i relaks z książką :-) Może przy dobrej
muzyce - daaawno już nie słuchałam Chrisa Younga :-)
JEDZENIE
Śniadanie: 2 kawałki chleba domowego wypieku mamy + metka, kawa z mlekiem i cukrem.
Przekąska: nugatowa góralka!, druga kawa z mlekiem i cukrem.
W międzyczasie: zielona nestea i jako przekąska II kanapka z serem cambozola (pleśniowy).
Obiad: makaron spaghetti z sosem ze słoika (ble! wolę nasz własny, ale nie było czasu zrobić).
Piwo słodkie i chipsy na przegryzkę - wiem, nie powinnam...
ĆWICZENIA
Rower!!! Po bardzo długim czasie, ok. 25-30 km po górkach w górę i w dół w dobrym tempie, więc z ręką na sercu można uznać to za trening. Paul mnie trochę przegonił po wzgórzach w okolicach bliższych i dalszych.
JEDZENIE
Śniadanie: 2 kawałki chleba domowego wypieku mamy + metka, kawa z mlekiem i cukrem.
Przekąska: nugatowa góralka!, druga kawa z mlekiem i cukrem.
W międzyczasie: zielona nestea i jako przekąska II kanapka z serem cambozola (pleśniowy).
Obiad: makaron spaghetti z sosem ze słoika (ble! wolę nasz własny, ale nie było czasu zrobić).
Piwo słodkie i chipsy na przegryzkę - wiem, nie powinnam...
ĆWICZENIA
Rower!!! Po bardzo długim czasie, ok. 25-30 km po górkach w górę i w dół w dobrym tempie, więc z ręką na sercu można uznać to za trening. Paul mnie trochę przegonił po wzgórzach w okolicach bliższych i dalszych.
8 lipca
Jest 8 lipca, wyzwanie to samo - do dzieła. :) Musi się udać. Choć obrazek nie pomaga.
JEDZENIE
Przekąska I: kawa z mlekiem i cukrem, batonik Corny bananowy.
Na śniadanie 1,5 kawałka chleba na zakwasie + twarożek granulowany. I kawa - dziś dzień był strasznie zamulający.
Przekąska II: banan.
Obiad: ryż biały, polędwiczki z kurczaka z cebulką i sosem sojowym, brokuły i surówka z sałat.
U rodziców herbata i kawałek biszkopta oraz kawałek tortu babci - makowy z kremem kawowym.
Na kolację: kabanosy cienkie, 2 kawałki świeżego domowego chleba z masłem, kawałeczek warkocza serowego (nie ma śmieciowych dodatków) oraz piwo radler.
ĆWICZENIA
Dziś był mega upał, ponadto miałam dziś angielski, więc nie ćwiczyłam - jak wróciłam, byłam głodna, później już za późno. Ale jutro na pewno idę na rower - nie sama, więc na pewno.
JEDZENIE
Przekąska I: kawa z mlekiem i cukrem, batonik Corny bananowy.
Na śniadanie 1,5 kawałka chleba na zakwasie + twarożek granulowany. I kawa - dziś dzień był strasznie zamulający.
Przekąska II: banan.
Obiad: ryż biały, polędwiczki z kurczaka z cebulką i sosem sojowym, brokuły i surówka z sałat.
U rodziców herbata i kawałek biszkopta oraz kawałek tortu babci - makowy z kremem kawowym.
Na kolację: kabanosy cienkie, 2 kawałki świeżego domowego chleba z masłem, kawałeczek warkocza serowego (nie ma śmieciowych dodatków) oraz piwo radler.
ĆWICZENIA
Dziś był mega upał, ponadto miałam dziś angielski, więc nie ćwiczyłam - jak wróciłam, byłam głodna, później już za późno. Ale jutro na pewno idę na rower - nie sama, więc na pewno.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















