wtorek, 20 sierpnia 2013

Plan na dziś


Poniedziałkowe dąsy

Zaczynam wątpić w dietę - po pierwsze jest mi ją bardzo trudno stosować, ponieważ zazwyczaj brak mi składników, wyjeżdżam gdzieś, jemy wcześniej lub później. Poza tym w teście wyszło mi, że jestem nią tylko zainteresowana, ale nie jestem dość zmotywowana. Staram się jeść zdrowo, a mimo to bilans wartości odżywczych wypada w moich potrawach marnie. Nie lubię być na diecie - mam wrażenie, że wtedy automatycznie jestem głodna, poirytowana i poszkodowana. Co więcej dawno nie ćwiczyłam, ale w weekend pływałam za motorówką i jeździłam na quadzie. :) Czas jednak wrócić do ćwiczeń Ewy. Motywacjo, gdzie jesteś? Dziś ogólnie nie mam humoru.

Dąsów ciąg dalszy. Mam wrażenie, że piszę o niczym. Chyba zniknę z internetu na jakiś czas, z fejsa na pewno. I idę na kabaret. Sama. Jakoś nie wydaje mi się, aby coś było mnie w stanie rozśmieszyć. Za oknem leje deszcz...

środa, 14 sierpnia 2013

Do ataku!

Jako że wczoraj nie było dzikiej fazy natarcia ćwiczeń, dziś powinna być. Już wczoraj sobie zaplanowałam ćwiczenia, ale nie poćwiczyłam, dziś natomiast może mi nie starczyć czasu. Jutro na szczęście jest wolny dzień, a przede mną długi weekend, więc jest szansa.





wtorek, 13 sierpnia 2013

Jestem fit! ;-)


JEDZENIE
Zdrowe, ale średnie, jeśli chodzi o bilans kalorii.

ĆWICZENIA
Szybki spacer 30 min.

Po tygodniu i weekendzie

Dziś pora powrócić do ćwiczeń... co do diety staram się, ale mam wrażenie, że nigdy nie uda mi się idealnie realizować wszystkich zaleceń lub przygotowywać wszystkich potraw zgodnie z przepisami. Nie wtedy, kiedy chodzę do pracy na cały etat. A przez ostatni tydzień latałam po domu sprzątając i po sklepach kupując elementy dekoracyjne do mieszkania. Moje ćwiczenia wyglądały co najwyżej tak:


Ale na ćwiczenia czas! Dawno nie poskakałam z Ewą i mi tego brakuje. Miałam zamiar się zdrzemnąć i odpocząć trochę po całym tygodniu biegania, ale możliwość nadarzyła się dopiero teraz, więc... choć nie wiem, czy mi się uda, bo znowu za którąś ścianą wiercą za słabą wiertarką jak na żelbeton... W każdym razie (patrz zdjęcie).


JEDZENIE
Trochę zgodnie z dietą, trochę niezgodnie - ogólnie nie rewelacyjnie.

ĆWICZENIA
Skalpel z Ewą, choć czułam się źle. Dziwnie było - duszno, słabo, ogólnie do chrzanu. No i były to ćwiczenia po dłuższym czasie niećwiczenia. Ble! Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej.

Czwartek pędzi na spotkanie piątku

Ogólnie... porażka. Jeśli chodzi o ćwiczenia. Poza tym jeszcze mam masę pracy w domu - ciuchy, prasowanie, pranie ręczników, sprzątanie... Nie ogarnę tego wszystkiego. Chciałam jeszcze pomalować ściany w kuchni... może dziś się uda, bo nie zamierzam dziś nigdzie jeździć. To, co mi brakowało, już kupiłam. Teraz czas ogarnąć bajzel. Dziś też w całym tym chaosie muszę znaleźć czas na ćwiczenia z Ewą lub Tomkiem. Upał w pracy dobija.

To już wtorek?

Weekend przepłynął niczym sen. W ramach ćwiczeń było niezliczoną ilość razy: wchodzenie i schodzenie z krzesła (wysoki steper), kucanie (przysiady), przechodzenie do siadu (pozycja pompki), wznosy ramion ponad głowę, napięcia mięśni w różnych dziwnych pozycjach - gruntowanie, a później TAPETOWANIE przedpokoju. Ciężka orka. A do tego był mega upał. Efekt pray - spektakularny niczym metamorfoza Ewy. Dziś zamierzam podmalować kuchnię i oczywiście poćwiczyć.

JEDZENIE
Na śniadanie: owsianka na wodzie o smaku truskawkowym (kupiona porcja). Niezbyt mi smakuje, ale ok.

Upał, upał, upał... 37 st. C, w pokoju, w którym pracuję 29 st. C. Rozpływałam się. Na lunch zjadłam dwa małe kawałki piersi z kurczaka na zimno i kawałek bułki. Muszę te bułki czymś zastąpić.

W międzyczasie: kawa, napój aloesowy, woda.

Na kolację ser + kabanosy + bułka wieloziarnista.

Kupiłam dietę Be Diet ze strony Ewy: http://diety.bebio.pl/index.php/mid/7/fid/23/odchudzanie/diety
Start w czwartek 8 sierpnia.

ĆWICZENIA
Praktycznie nie miałam kiedy, chyba że liczy się wchodzenie do samochodu i wychodzenie z niego niezliczoną ilość razy i łażenie po sklepach w poszukiwaniu elementów dekoracyjno-remontowych. Na szczęście grubsze prace za nami. Jutro sprzątanie i mam nadzieję ćwiczenia. Jutro też mam otrzymać swoją nową dietę.

5 sierpnia

Znowu jak to w poniedziałek było sporo latania tu i tam, załatwiania różnych drobiazgów. Po pracy zawiozłam psa do rodziców, pojechałam na obiad, dalej po listwy podłogowe i farbę oraz zakupy, żeby było co na kolację zjeść. No i zaczęłam dalszy ciąg ogarniania mieszkania: umyłam komodę i szafki na przedpokoju, nakleiłam ozdoby na komodę i zaczęłam przyklejać folię na drzwi - trudno, nie za bardzo chce współpracować, ale jako tako wyszło - może nie idealnie, ale całkiem ok. Na ćwiczenia z Ewą zabrakło czasu i chęci. Mam nadzieję, że jutro motywacja mnie znajdzie albo ja znajdę ją.

Ćwiczyłaś dzisiaj?

Znajdź różnice


JEDZENIE
Śniadanie: herbata, kawa, 1/8 bułki grahamki, łódeczki z cykorii z małą łyżeczką serka twarogowego ze szyczyporkiem ;)

http://demotywatory.pl/4131404/Amerykanscy-dyplomacikontra-jezyk-polski

Przekąska: banan, a w międzyczasie słodycze (muszę przestać zabierać do pracy; jadłam je też dlatego, że byłam głodna, zjadłam słabe śniadanie)

2 kawy

Obiad: surówka, kasza jaglana na moje oko (2 łyżeczki), kotlet rybny

Przekąska: ble, niezdrowa, picie zdrowe: aloe & green tea

Kolacja: dzieło męża. I dostałam piękne czerwone różyczki :)

ĆWICZENIA
Ok, to po kolei. Po pierwsze - w tle grał (i nadal gra) Bon Jovi. Mua, uwielbiam i w ogóle! :*
A trening wyglądał tak: początkowo rozgrzewka i ćwiczenia z książki, po kolei: R03, S04, R04, R05, R06 każde po minucie. Daej 3 ćwiczenia powtórzone w 3 seriach: S09, R01, M31. Później próbowałam jeszcze zrobić K13, ale jest to dla mnie prawie niemożliwe - zrobiłam 4 razy, ale jak zaczynałam ledwo byłam w stanie zrobić jedno powtórzenie, więc jest progres. Przeszłam zatem do skalpela. Od 20 min mniej więcej, ale bez filmu. Po kolei: ćwiczenie na pośladki i nogi na boku, zadzieranie nogi ugiętej do góry, prostej góra-dół, wznosy bioder, opuszczanie nóg, brzuszki z rękoma, z nogami, same nogi, żaba. Było mi mało, więc zrobiłam jeszcze ćwiczenia z Tiffany The Bikini ABS Workout http://www.youtube.com/watch?v=Wq-VeGdQptQ

Fuck yeah!!! Jutro następny trening :-)

Piątkowe bzdurki

 Oto, co dziś znalazłam :-)





Czwartek

Czuję plecy, ale wcale nie w pozytywnym sensie. Muszę na nie szczególnie uważać, a dziś bolą... Albo przesiliłam, albo przewiałam. Dzisiaj ostrożnie z ćwiczeniami, żeby się nie uszkodzić jak ostatnio...

Taki miałam dziś nastrój... trudny dzień.


Robić skalpel czy nie robić... a może total fitness z Tomkiem...? No, sama nie wiem. Pewnie zrobię, powoli się uzależniam od ćwiczeń, po których zazwyczaj czuję się lepiej :-)

JEDZENIE
Śniadanie: 1/2 bułki fitness, pasztet z papryką, kawa (1.3 kubka)

Przekąska: czekolada na nerwy, herbata, skittles

Obiad: makaron z krewetkami z papryką w sosie: mleko, mąka, papryka słodka, olej kokosowy, smak czosnku, cytryna, pieprz kolorowy, sól.

Kolacja: na razie nie jestem głodna. Kolacji nie zjadłam, za to chipsy owszem. I piwo. Masakra... Jak tak dalej pójdzie to niezdrowym jedzeniem zniszczę każdy efekt ćwiczeń.

ĆWICZENIA
Poćwiczyłam przed spaniem: 3 ćwiczenia ze skalpela głównie na pośladki powtórzone 2 razy (skurcz tyłka mnie złapał), 4 ćwiczenia na brzuch ze skalpela (ręce, ręce+nogi, nogi, żaba), a na koniec biodra w górze, noga w górze i góra-dół. Powiem szczerze, że byłam zdziwiona, że szło mi tak dobrze - jeszcze wczoraj miałam z tym ćwiczeniem problem.



środa 31 lipca

Przyznam szczerze, że wczoraj po treningu czułam się dziwnie... Ale mam dwie motywacyjki w głowie:
1) udało mi się wczoraj zrobić ćwiczenie (częściowo), którego wcześniej nie robiłam, czyli: przekraczaj swoje granice
2) moja babcia zapytała, czy schudłam :-) na wadze nie, ale wygląd w mojej opinii jest ciut lepszy

A zatem - nie poddawać się i ćwiczyć!

JEDZENIE
Śniadanie: 1/2 grahamki, 1/2 serka wiejskiego, 1 ogórek małosolny, herbata, góralka

Przekąska: kawa z mlekiem i cukrem, sernik na zimno z owocami (1 kawałek) mojej mamy

Lunch:  1/2 grahamki, 1/2 serka wiejskiego, 1 ogórek małosolny, herbata (czyli to samo, co na śniadanie) oraz plasterek sera Hohlland

Obiad: miseczka gulaszu z papryką i ziemniakami (jednogarnkowo)

Kolacja: pieczywo, łosoś, cykoria i inne przysmaki.

ĆWICZENIA
Ćwiczyłam, choć nastrój miała słaby - wkurzyłam się ekstremalnie na jedną sytuację, a właściwie chyba czułam się bezsilna, a rzadko tak się czuję. Po drzemce jednak nastrój był lepszy (dziękuję Filip!), więc wzięłam się do roboty. A tak serio, to zobaczyłam, że w lidlu będą piękne koronkowe stringi, które kiedyś chciałabym mieć w rozmiarze S (a przynajmniej M na początek). Gdy tak patrzyłam i wyobrażałam sobie mniejsze gacie, pomyślałam: Do roboty, nic się samo nie zrobi! Po powrocie do domu było więc turbo (25 min), potem padłam i przerzuciłam się na skalpel od 20 min. Skończyłam i jestem zadowolona, ale jutro chyba dzień przerwy albo tylko skalpel na spokojnie. Już się raz przetrenowałam... i zarzuciłam ćwiczenia.

Wtorek - motywacja

U Ewy znalazłam dziś takie cudo :-) A widziałyście "Pamiętnik"?


I jeszcze jedno - padłam! :D


JEDZENIE
Śniadanie: cienkie kabanosy, kawałek bułki pszennej, kawa z mlekiem i kostką cukru.

Przekąska: 1/2 bułki pszennej, cykoria z bryndzą, ogórek gruntowy, herbata czarna.

Obiad: pizza (nie cała oczywiście), chłodne słodkie piwo limonkowe.

Kolacja: urodzinowa u rodziców - nie wiem, co będzie. A więc zjadłam: naleśnika ze szpinakiem w sosie śmietanowym, plasterek pomidora z mozzarellą, 4 łyżki sałatki z arbuza, ogórka i fety z miętą i słonecznikiem, 1/2 kieliszka szampana

Do picia: woda.

ĆWICZENIA
No, Gosling nie będzie przez mnie płakał. Zrobiłam 10 minut killera; później musiałam przerwać, bo zaatakowało mnie serce. Czasami jest niegrzeczne i wywija mi numer - wali jak oszalałe - niefajnie, gdy dzieje się to np. na maratonie rowerowym. Zrobiłam jeszcze brzuszki skrętne oraz 20 s w ustanej pompce powtórzone 2 razy i przeszłam do skalpela. Zrobiłam od 20 min do końca, więc ponad 30 min treningu zaliczone. Co prawda strasznie boli mnie mięsień z prawej strony wzdłuż kręgosłupa, gdy robię ćwiczenia na brzuchu, ale jakoś dało radę - nie wszystkie, ale dało się. Wszystko wynagrodził pies Trufel, który na ostatnie brzuszki położył mi się na brzuchu (20 kg) i "pomagał". A na koniec na osłodę Chris Young "You're the center of my world" i "Flowers".

A w ogóle to czuję się znacznie lepiej i wydaje mi się, że mam ciut mniejszy brzuch. Ale pierwsze zdjęcia po rzetelnym miesięcznym treningu. Wcześniej to było tylko takie pitu, pitu.

Marudny poniedziałek

Planowałam poćwiczyć killera, ale jakoś tak zamarudziłam, później poszłam na angielski i jak wróciłam zjedliśmy z Filipem kolację, więc już nie poćwiczyłam. A powinnam. Mięśnie przestają boleć, a to znak, że czas najwyższy na następny trening. W nocy była meeega burza, a dziś znów ciepło.

Niedzielny jarmark

Jako że po pierwsze - pogoda bywała wątpliwa, jeśli chodzi o słońce i po drugie - widzieliśmy korek powracających znad morze, zrezygnowaliśmy z plażowania. Zamiast tego wybraliśmy się na Jarmark Dominikański do Gdańska z rodzicami i sąsiadami. Poszwendaliśmy się po uliczkach, wypiliśmy litewskie zimne piwo, wspięliśmy się na Wieżę Mariacką i to nas dobiło. Później poszliśmy z rodzicami na indyjskie jedzonko. Mniam!

JEDZENIE
Na śniadanie zjadłam dwa gotowane na miękko jajka, chleb domowego wypieku mamy, warzywa, popiłam herbatą.

Przekąska: kawa + ciasteczka owsiane.

Obiado-kolacja: naaan, papadaan, samosy, kurczak korma, krewetka, pieczarka, cukinia, 2 łyżki ryżu, 2 napoje orzeźwiające na bazie soku żurawinowego, jabłkowego i grejpfrutowego.

Przekąska: niezdrowa, więc nie będę pisać.

ĆWICZENIA
Robiłam dziś skalpel, bo temperatura była dziko wysoka. Wciąż mam problem z ćwiczeniem - stoi się i jedną nogę unosi się do boku góra-dół. No i jedno ćwiczenie brzuch-pośladki też jest bardzo trudne - robię wersję łatwiejszą. Jutro czas na coś nowego!

Sobota - imieniny kota

Wczoraj miałam takie zakwasy, że mnie zawsze zamurowało, jak wstawałam lub siadałam. Dziś jest już znacznie lepiej, więc czas na ćwiczenia. Jeszcze nie wiem, co dziś wybiorę - coś na pewno, nie ma innej opcji.

JEDZENIE
Na śniadanie: jajecznica z 2 jaj, 2 ogórki gruntowe, 1/2 małej bagietki, kawa z mlekiem i syropem z agawy

Przekąska do kawy: czekolada... muszę ją wyeliminować z jadłospisu, nie pomaga schudnąć.

Na kolację zjedliśmy pyszne rybki: smażonego chyba dorsza, śledzie, łososia, do tego warzywa grillowane z serem feta i wino.

ĆWICZENIA
Nocleg u rodziców, nic nie poćwiczyłam, mimo postanowień, że dziś czas.

Czwartkowe zmagania

Jako że po wczorajszym treningu mam zakwasy, nie zdecydowałam się na killera lub turbo, lecz na skalpel, który już znałam. Jak się okazało, nie znałam go wcale- dziś uważnie słuchałam uwag Ewy co do napinania brzucha i pośladków... i ledwo żyłam pod koniec. Ale udało mi się zrobić cały trening. Jutro jednak zrobię  sobie przerwę... najprawdopodobniej.

JEDZENIE
Śniadanie: bułka pszenna z pasztetem z papryką

Przekąska: czekolada (o nie!), ciasto

Obiad: 2 małe karkówki i kiełbaska z grilla, sos czosnkowy, ogórki małosolne, kilka plasterków świeżego ogórka oraz kilka kawałków pomidora, bułka pszenna

Przekąska w domu: borówki amerykańskie, a po 3 godzinach: kilka płatków cykorii z serkiem ostrowia i lazurem

Kolacja: będzie za chwilę, sałatka z sałaty lodowej z krewetkami i kawałkami paluszków krabowych, pieczywo, piwo.

ĆWICZENIE
Skalpel Ewy wykonany rzetelnie i zgodnie z wskazówkami. Jutro będę miała takie zakwasy, że będę miała problem z siadaniem, staniem i innymi najprostszymi czynnościami. Lubię to uczucie - przypomina mi, że ćwiczyłam :-)


środa treningowa

Dzisiaj jestem z siebie zadowolona. Co prawda do pracy pojechałam samochodem - rano to jednak najszybsza i najwygodniejsza opcja - nie wpadam do pracy spocona, przeładowana itp. Znowu co prawda wyszłam bez śniadania, ale zjadłam zaraz po przyjściu do pracy. Później lekki obiadek, spacer i trening!

JEDZENIE
Śniadanie: bułka pszenna z pasztetem z papryką, kawa z mlekiem i kostką cukru.

Przekąska: odrobina sernika na zimno mamy z galaretką, malinami i porzeczkami oraz kruchymi pełnoziarnistymi ciasteczkami z miodem (później zjadłam drugą porcję).

II śniadanie/lunch: 2 ogórki gruntowe, 1 pomidor z ogródka, 3 plasterki szynki, 3 cienkie kabanosy, kawałek sera pleśniowego, bułka pszenna, herbata z 2 kostkami cukru (kostki są mniejsze niż normalnie, bo to cukier brydż)

Przekąska: czekolada Milka łaciata, borówki amerykańskie.

Obiad: botwinka

Na kolacje pewnie kolba kukurydzy.

ĆWICZENIA
Total fitness Ewa Chodakowska & Shape 5 zestawów ćwiczeń po 3 ćwiczenia powtórzone w 3 seriach. Razem: 15 ćwiczeń x 3 serie. Daje w kość, a właściwie w mięśnie. Po 4 zestawie ćwiczeń niespodzianka ;) Prawie dałam radę wykonać wszystkie ćwiczenia razem z trenerem - kilka razy nie dociągnęłam ćwiczenia do końca.

A we wtorek 23 lipca...

Jakoś wtorek minął błyskawicznie... Urodziny mamy i zero ćwiczeń.

Zabiegany poniedziałek

Odkąd znów regularnie chodzę do pracy (czyli od poniedziałku do piątku na 8 godzin), czas mi się drastycznie skurczył, a dni są wariackie. Zawsze chcę zrobić jeszcze to czy tamto, do tego poćwiczyć, poczytać, pójść na angielski - ogólnie na wszystko brakuje czasu - a weekendy też prawie całe dnie nie ma nas w domu. I jeszcze mamie prezent kupowałam, bo jutro ma urodzinki. Ale do rzeczy :-)

JEDZENIE
Na kolację domowa pizza - zjadłam niecałe 2 kawałki. A jak pizza i lato, to piwo (zgubne dla mnie).

Na śniadanie wciągnęłam parówki z serem na wierzchu, bułkę, poprawiłam ciastem domowej roboty - sernik z jagodami. (Zostałam poczęstowana w pracy).

U koleżanki wypiłam kawę-siekierę - prawie mnie zabiła.

Podwieczorek przed angielskim na szybko - ser pleśniowy (kawałeczek na spróbowanie), owoce: maliny!!! Uwielbiam.

ĆWICZENIA
Poćwiczyłam z przyjemnością:
1) zatrzymania na 3 sekundy w pozycji kołyski,

brzuszki z książki Ewy:
2) kręgosłup przyklejony do podłogi, nogi kąt 90 stopni, wymachy naprzemienne rąk,
3) ręce za plecami, nogi prosto, przy skłonie nogi pracują na boki,
4) wznosy bioder
5) boczki w pozycji podpartej na łokciu i nogach,

korpus:
6) naprzemienne przekładanie rąk dłonie - łokcie w pozycji podpartej (jak do pompki)
7) leżenie na brzuchu: unoszenie rąk i nóg jednocześnie

pośladki - pozycja podparta, na kolanach:
8) wymachy nogi w tył (prawa, potem lewa)
9) wymachy nogi w bok (prawa, potem lewa)

10) przysiady squat z podniesieniem i wymachem nogi w tył
11) pompki (5 sztuk ;))

Powinnam to powtórzyć ze trzy razy, może jutro? Nie, jutro zamierzam odpalić płytę z "Shape'a" - tam jest trening 30- czy 45-minutowy.

Kite'owa niedziela

Mimo początkowych oporów moich pojechaliśmy razem z Filipem i uwaga! Truflem na półwysep. Jechaliśmy ok. 50 min, co jest bardzo istotną informacją, ponieważ wracaliśmy już 3 godziny. STRAAASZNIE DŁUGO. Dzień pełen słońca, wody i ganiania Trufla z wody albo przed kitem, żeby się w linki nie zaplątał. Z czytania było tego może z jedna strona. Ale znów spróbowałam posterować kitem. No i mam piankę!

JEDZENIE
Na śniadanko jajko sadzone, parówki z boczusiem, bułka, serek z orzechami włoskimi i kabanosy. Do tego herbatka.

Później: banan, spalone mięso z grilla, piwo, kabanosy, czekolada, chipsy, cola... masakra jedzeniowa ogólnie. Może jutro dla odmiany spróbuję zjeść coś zdrowego...

ĆWICZENIA
Łażenie po plaży, w wodzie w tę i z powrotem wiele razy, kite'owe próby.

Owsianka w czwartek 18 lipca

Jestem z siebie dumna - na śniadanie zrobiłam sobie owsiankę :-) Punkt dla mnie za zdrowe jedzenie:-)

środa - 17 lipca

Jako że czuję, że siedzenie niezbyt mi służy i cały czas mam w głowie efekty, jakie można osiągnąć dzięki ćwiczeniom Ewy oraz dodatkowo zmotywowałam się przykładem babki, która w pół roku schudła 20 kg, ćwicząc z Ewką właśnie. A zatem - do dzieła.

JEDZENIE
Niezbyt zdrowe, nieregularne przede wszystkim. Ale była też sałatka z tortellini i pizza domowej roboty.

ĆWICZENIA
W końcu się za nie zabrałam!!! Ale się cieszę - zrobiłam takie, które mi dyktowało serce. Na korpus 2 ćwiczeń, na brzuch - 3, na nogi i pośladki - 3. Powtórzone 2 razy. Niezbyt wiele, ale było mi ciepło bardzo. Uff - w czwartek trzeba podjąć ciut większy wysiłek.

Zapracowany poniedziałek

Zakręcona jestem, ale już od jutra mam nadzieję odejdzie mi kwestia jednej pracy (robota zaległa z poprzedniego stanowiska) i będę miała więcej czasu. Na inne obowiązki, ale na szczęście niezwiązane z siedzeniem przy kompie. Dość, ble, ile można!

JEDZENIE
Nie takie złe... na śniadanie kanapka z serkiem lazur oraz cienkie kabanosy tzw. francuskie, na obiad ryż z serem lazur oraz kalafior z bułką tartą, na kolację zapiekanka makaronowo-warzywna home made by Marta.

ĆWICZENIA
No właśnie nic... Jutro rowerem do pracy, więc przynajmniej nogi przemacham.

Weekend 13-14 lipca

Weekend obfitował w towarzyskie spotkania, ogarnianie tego, na co w tygodniu nie ma czasu i... w miarę jako taki odpoczynek. Jutro znów do pracy o poranku.

Piątek 12 lipca

Uff, weekend, już naprawdę potrzebny - tydzień ganiany strasznie! Dziś po pracy i obiedzie 30 min drzemki i na działkę do roboty. Pomachałam trochę siekierą, a potem czuwałam nad ogniskiem. Czułam się jak Westa :-) albo inkwizytor palący niewiernych na stosie.

11 lipca

Dzisiaj dzień spokojniejszy, planowałam po pracy trochę odespać, ale poszłam do Marty, a później pojechałam z Truflem do weta i skoczyłam po zakupy do Lidla. I już mamy wieczór, wczesny, ale wieczór. Na szczęście jutro piątek, choć zapowiada się dłuuugi dzień.

JEDZENIE
Kanapka z nutellą, kanapka z almette, 2 marchewki i kabanos.

Na obiad tagliatelle z łososiem, papryką i oliwkami w białym sosie.

Za dużo kawy.

Teraz czas na kolację.

ĆWICZENIA
Rowerem do pracy i z pracy.


10 lipca

Kolejny pełen wrażeń dzień :-) Po pracy (matematyczny dzień) naprawiłam mamie jedne korale (z trzech), poskrobałam trochę ścianę - trzeba ją przygotować do malowania, zabrałam Trufla na 25 min biegania za dyskiem, wywiesiłam i wstawiłam pranie, no i pojechałam na półwysep, gdzie Filip ćwiczył kite'owanie.
Ja się już nie załapałam, ale trochę pomachałam latawcem akrobatycznym Szymona - fajna zabawa :-)

JEDZENIE
Na śniadanie kanapka z metką, kawa z mlekiem i 1 kosteczką cukru.

Przekąski: góralka, mleczna kanapka, nestea zielona, kawa.

Obiad: sałatka z kapusty pekińskiej z kurczakiem (kupiona)

Niezdrowe było też, ale to nie będę się przyznawać.

Na kolację: SUSHI :D

ĆWICZENIA
Ogarniałam dziś przewracanie kite'a, sterowałam latawcem, ale poza tym... nie było jakichś mega intensywnych czy jakichkolwiek ćwiczeń. Po wczorajszym rowerze bolą mnie plecy... :/ Znaczy - nie wzmocnione (normalnie ustawa przewiduje tu pisownię łączną, ale mi tutaj bardziej mimo wszystko pasuje rozłączna; łączna wygląda zbyt przymiotnikowo).

9 lipca

Wow, fajny dzień, a jeszcze się nie skończył. W pracy to, co lubię - książki, po pracy trochę ganiania: gabinet (krótkie, aczkolwiek bardzo miłe spotkanie z mężem), apteka, babcia, apteka po raz drugi (zapomniałam portfela, więc za pierwszym razem mi nie starczyło), dom, wstawić makaron, wyprowadzić Trufla, zjeść obiad i na rower! Właśnie już jestem po kręceniu i teraz czeka mnie tylko wstawienie i rozwieszeniu prania, krótki wyskok do sklepu i relaks z książką :-) Może przy dobrej muzyce - daaawno już nie słuchałam Chrisa Younga :-)

JEDZENIE
Śniadanie: 2 kawałki chleba domowego wypieku mamy + metka, kawa z mlekiem i cukrem.

Przekąska: nugatowa góralka!, druga kawa z mlekiem i cukrem.

W międzyczasie: zielona nestea i jako przekąska II kanapka z serem cambozola (pleśniowy).

Obiad: makaron spaghetti z sosem ze słoika (ble! wolę nasz własny, ale nie było czasu zrobić).

Piwo słodkie i chipsy na przegryzkę - wiem, nie powinnam...

ĆWICZENIA
Rower!!! Po bardzo długim czasie, ok. 25-30 km po górkach w górę i w dół w dobrym tempie, więc z ręką na sercu można uznać to za trening. Paul mnie trochę przegonił po wzgórzach w okolicach bliższych i dalszych.

8 lipca

Jest 8 lipca, wyzwanie to samo - do dzieła. :) Musi się udać. Choć obrazek nie pomaga.


JEDZENIE
Przekąska I: kawa z mlekiem i cukrem, batonik Corny bananowy.

Na śniadanie 1,5 kawałka chleba na zakwasie + twarożek granulowany. I kawa - dziś dzień był strasznie zamulający.

Przekąska II: banan.

Obiad: ryż biały, polędwiczki z kurczaka z cebulką i sosem sojowym, brokuły i surówka z sałat.

U rodziców herbata i kawałek biszkopta oraz kawałek tortu babci - makowy z kremem kawowym.

Na kolację: kabanosy cienkie, 2 kawałki świeżego domowego chleba z masłem, kawałeczek warkocza serowego (nie ma śmieciowych dodatków) oraz piwo radler.

ĆWICZENIA
Dziś był mega upał, ponadto miałam dziś angielski, więc nie ćwiczyłam - jak wróciłam, byłam głodna, później już za późno. Ale jutro na pewno idę na rower - nie sama, więc na pewno.