Odkąd znów regularnie chodzę do pracy (czyli od poniedziałku do
piątku na 8 godzin), czas mi się drastycznie skurczył, a dni są
wariackie. Zawsze chcę zrobić jeszcze to czy tamto, do tego poćwiczyć,
poczytać, pójść na angielski - ogólnie na wszystko brakuje czasu - a
weekendy też prawie całe dnie nie ma nas w domu. I jeszcze mamie prezent
kupowałam, bo jutro ma urodzinki. Ale do rzeczy :-)
JEDZENIE
Na kolację domowa pizza - zjadłam niecałe 2 kawałki. A jak pizza i lato, to piwo (zgubne dla mnie).
Na
śniadanie wciągnęłam parówki z serem na wierzchu, bułkę, poprawiłam
ciastem domowej roboty - sernik z jagodami. (Zostałam poczęstowana w
pracy).
U koleżanki wypiłam kawę-siekierę - prawie mnie zabiła.
Podwieczorek przed angielskim na szybko - ser pleśniowy (kawałeczek na spróbowanie), owoce: maliny!!! Uwielbiam.
ĆWICZENIA
Poćwiczyłam z przyjemnością:
1) zatrzymania na 3 sekundy w pozycji kołyski,
brzuszki z książki Ewy:
2) kręgosłup przyklejony do podłogi, nogi kąt 90 stopni, wymachy naprzemienne rąk,
3) ręce za plecami, nogi prosto, przy skłonie nogi pracują na boki,
4) wznosy bioder
5) boczki w pozycji podpartej na łokciu i nogach,
korpus:
6) naprzemienne przekładanie rąk dłonie - łokcie w pozycji podpartej (jak do pompki)
7) leżenie na brzuchu: unoszenie rąk i nóg jednocześnie
pośladki - pozycja podparta, na kolanach:
8) wymachy nogi w tył (prawa, potem lewa)
9) wymachy nogi w bok (prawa, potem lewa)
10) przysiady squat z podniesieniem i wymachem nogi w tył
11) pompki (5 sztuk ;))
Powinnam
to powtórzyć ze trzy razy, może jutro? Nie, jutro zamierzam odpalić
płytę z "Shape'a" - tam jest trening 30- czy 45-minutowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz