Błoga niedziela... Od rana na plaży - niby nie było słońca, a jednak się mocno opaliłam, żeby nie powiedzieć - spiekłam.
JEDZENIE
Na śniadanie: 1/2 kajzerki pszennej z pasztetem, 1 parówka
Przekąska: ciasteczka zbożowe, kanapka z buki pszennej z pasztetem, do tego ogórek małosolny mamy.
Do picia: kawa, nestea zielona cytrynowa.
Obiad: makaron kolorowy wstążki z prażonymi ziarnami słonecznika, suszonymi pomidorami oraz chipsami z cukinii.
Na urodzinach Justynki: kawałek tortu, 1/4 karkówki z domowej roboty sosem czosnkowym i surówką z sałaty lodowej.
Na kolację: sushi z okazji Dnia Ojca, herbata zielona jaśminowa (uwielbiam!) i napar ze świeżej mięty.
ĆWICZENIA
Szwędanie się po działce... wiem, to nie są ćwiczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz