Kolejny pełen wrażeń dzień :-) Po pracy (matematyczny dzień)
naprawiłam mamie jedne korale (z trzech), poskrobałam trochę ścianę -
trzeba ją przygotować do malowania, zabrałam Trufla na 25 min biegania
za dyskiem, wywiesiłam i wstawiłam pranie, no i pojechałam na półwysep,
gdzie Filip ćwiczył kite'owanie.
Ja się już nie załapałam, ale trochę pomachałam latawcem akrobatycznym Szymona - fajna zabawa :-)
JEDZENIE
Na śniadanie kanapka z metką, kawa z mlekiem i 1 kosteczką cukru.
Przekąski: góralka, mleczna kanapka, nestea zielona, kawa.
Obiad: sałatka z kapusty pekińskiej z kurczakiem (kupiona)
Niezdrowe było też, ale to nie będę się przyznawać.
Na kolację: SUSHI :D
ĆWICZENIA
Ogarniałam
dziś przewracanie kite'a, sterowałam latawcem, ale poza tym... nie było
jakichś mega intensywnych czy jakichkolwiek ćwiczeń. Po wczorajszym
rowerze bolą mnie plecy... :/ Znaczy - nie wzmocnione (normalnie ustawa
przewiduje tu pisownię łączną, ale mi tutaj bardziej mimo wszystko
pasuje rozłączna; łączna wygląda zbyt przymiotnikowo).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz