Jako że po pierwsze - pogoda bywała wątpliwa, jeśli chodzi o słońce i
po drugie - widzieliśmy korek powracających znad morze, zrezygnowaliśmy
z plażowania. Zamiast tego wybraliśmy się na Jarmark Dominikański do
Gdańska z rodzicami i sąsiadami. Poszwendaliśmy się po uliczkach,
wypiliśmy litewskie zimne piwo, wspięliśmy się na Wieżę Mariacką i to
nas dobiło. Później poszliśmy z rodzicami na indyjskie jedzonko. Mniam!
JEDZENIE
Na śniadanie zjadłam dwa gotowane na miękko jajka, chleb domowego wypieku mamy, warzywa, popiłam herbatą.
Przekąska: kawa + ciasteczka owsiane.
Obiado-kolacja:
naaan, papadaan, samosy, kurczak korma, krewetka, pieczarka, cukinia, 2
łyżki ryżu, 2 napoje orzeźwiające na bazie soku żurawinowego,
jabłkowego i grejpfrutowego.
Przekąska: niezdrowa, więc nie będę pisać.
ĆWICZENIA
Robiłam
dziś skalpel, bo temperatura była dziko wysoka. Wciąż mam problem z
ćwiczeniem - stoi się i jedną nogę unosi się do boku góra-dół. No i
jedno ćwiczenie brzuch-pośladki też jest bardzo trudne - robię wersję
łatwiejszą. Jutro czas na coś nowego!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz