Weekend przepłynął niczym sen. W ramach ćwiczeń było niezliczoną
ilość razy: wchodzenie i schodzenie z krzesła (wysoki steper), kucanie
(przysiady), przechodzenie do siadu (pozycja pompki), wznosy ramion
ponad głowę, napięcia mięśni w różnych dziwnych pozycjach - gruntowanie,
a później TAPETOWANIE przedpokoju. Ciężka orka. A do tego był mega
upał. Efekt pray - spektakularny niczym metamorfoza Ewy. Dziś zamierzam
podmalować kuchnię i oczywiście poćwiczyć.
JEDZENIE
Na śniadanie: owsianka na wodzie o smaku truskawkowym (kupiona porcja). Niezbyt mi smakuje, ale ok.
Upał,
upał, upał... 37 st. C, w pokoju, w którym pracuję 29 st. C.
Rozpływałam się. Na lunch zjadłam dwa małe kawałki piersi z kurczaka na
zimno i kawałek bułki. Muszę te bułki czymś zastąpić.
W międzyczasie: kawa, napój aloesowy, woda.
Na kolację ser + kabanosy + bułka wieloziarnista.
Kupiłam dietę Be Diet ze strony Ewy: http://diety.bebio.pl/index.php/mid/7/fid/23/odchudzanie/diety
Start w czwartek 8 sierpnia.
ĆWICZENIA
Praktycznie
nie miałam kiedy, chyba że liczy się wchodzenie do samochodu i
wychodzenie z niego niezliczoną ilość razy i łażenie po sklepach w
poszukiwaniu elementów dekoracyjno-remontowych. Na szczęście grubsze
prace za nami. Jutro sprzątanie i mam nadzieję ćwiczenia. Jutro też mam
otrzymać swoją nową dietę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz