Dzisiaj dzień był fit, jeśli chodzi o ruch, i nie-fit, jeśli chodzi o jedzenie.
JEDZENIE
Na śniadanko zjadłam odrobinę jajecznicy oraz 2 parówki, 1/2 pomidora oraz 1 grzankę z chleba na ziemniakach. Popiłam czarną herbatą. Wypiłam też ze dwa łyki koktajlu truskawkowo-bananowego.
Obiad: hamburger + niedobre frytki (były w zestawie) z sosami + piwo
Przekąska: pączek (z Pączusia!)
Kolacja: 2 kanapki - jedna z chudą kiełbaską a la krakowska sucha, druga z pastą z sardynek z czarnymi oliwkami i serkiem almette, do tego 2 ogórki małosolne. Kawałek tortu bezowego (z owocami ;)). Potem piwo - chyba ostatnie w tym sezonie.
ĆWICZENIA
Ponad 5 godzin na rowerze (samej jazdy, bo ogólnie to od 9:30 do 18:00), 70 km z Wejherowa do Gdyni i z powrotem. Padam. Na Ewę zabrakło sił. Jutro nowy tydzień - i nowe wyzwania :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz