U Ewy znalazłam dziś takie cudo :-) A widziałyście "Pamiętnik"?
I jeszcze jedno - padłam! :D
JEDZENIE
Śniadanie: cienkie kabanosy, kawałek bułki pszennej, kawa z mlekiem i kostką cukru.
Przekąska: 1/2 bułki pszennej, cykoria z bryndzą, ogórek gruntowy, herbata czarna.
Obiad: pizza (nie cała oczywiście), chłodne słodkie piwo limonkowe.
Kolacja:
urodzinowa u rodziców - nie wiem, co będzie. A więc zjadłam: naleśnika
ze szpinakiem w sosie śmietanowym, plasterek pomidora z mozzarellą, 4
łyżki sałatki z arbuza, ogórka i fety z miętą i słonecznikiem, 1/2
kieliszka szampana
Do picia: woda.
ĆWICZENIA
No,
Gosling nie będzie przez mnie płakał. Zrobiłam 10 minut killera;
później musiałam przerwać, bo zaatakowało mnie serce. Czasami jest
niegrzeczne i wywija mi numer - wali jak oszalałe - niefajnie, gdy
dzieje się to np. na maratonie rowerowym. Zrobiłam jeszcze brzuszki
skrętne oraz 20 s w ustanej pompce powtórzone 2 razy i przeszłam do
skalpela. Zrobiłam od 20 min do końca, więc ponad 30 min treningu
zaliczone. Co prawda strasznie boli mnie mięsień z prawej strony wzdłuż
kręgosłupa, gdy robię ćwiczenia na brzuchu, ale jakoś dało radę - nie
wszystkie, ale dało się. Wszystko wynagrodził pies Trufel, który na
ostatnie brzuszki położył mi się na brzuchu (20 kg) i "pomagał". A na
koniec na osłodę Chris Young "You're the center of my world" i
"Flowers".
A w ogóle to czuję się znacznie lepiej i
wydaje mi się, że mam ciut mniejszy brzuch. Ale pierwsze zdjęcia po
rzetelnym miesięcznym treningu. Wcześniej to było tylko takie pitu,
pitu.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz